Niezwykłe życie Ewy Felińskiej

Ewa z Wendorffów Felińska (1793-1859) byłaby postacią dzisiaj zapomnianą, gdyby nie osoba jej kanonizowanego syna, Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. A jest to kobieta, która na zapomnienie absolutnie nie zasługuje.

Szlachecka córka i panna z dobrego litewskiego domu, całe życie szukała towarzystwa ludzi mądrych i myślących. Przyjaźniła się z Józefem Ignacym Kraszewskim, dramatopisarzem Alojzym Felińskim (który zresztą był jej szwagrem), Salomeą Bécu, matką Juliusza Słowackiego, współdziałała w konspiracji z Szymonem Konarskim. Pod jej matczynym wpływem kształtował się umysł i system wartości późniejszego arcybiskupa Warszawy.

Jako dziecko, Ewa musiała rozstać się z ukochaną matką i z bratem, aby zamieszkać w domu zamożnych krewnych, którzy byli w stanie zapewnić jej edukację. Odebrała wykształcenie właściwe jej klasie i pozycji, ale absolutnie nie wyczerpujące wybitnych zdolności dziewczynki.

W wieku osiemnastu lat wyszła za mąż za Gerarda Felińskiego, szlachcica z Wołynia. Felińscy byli ludźmi światłymi i utalentowanymi. Siostra Gerarda, Emilia, zapowiadała się na zdolną poetkę, niestety zmarła bardzo młodo. Brat Alojzy wszedł do klasyki polskiej literatury jako autor dramatu „Barbara Radziwiłłówna” i hymnu „Boże, coś Polskę” .

Niestety, dwadzieścia lat małżeństwa Ewy Felińskiej było czasem bardzo trudnym. Z dziesięciorga dzieci państwa Felińskich, czworo najstarszych umierało kolejno jedno po drugim. Pierwsze dziecko, które udało się utrzymać przy życiu dłużej niż kilka lat, to najukochańsza córka Ewy, Paulina, później jej wierna pomocnica i przyjaciółka. W majątku męża, Wojutynie, Ewa, wychowana jako panienka z dworku, z dnia na dzień stała się samodzielną gospodynią. Spadła na nią troska o całe gospodarstwo, zwłaszcza, od kiedy Gerard podjął pracę w pobliskim Żytomierzu i w domu praktycznie nie przebywał.

Jednakże pani Wojutyna umiała zjednać sobie poddanych, z których każdego poznała osobiście i dla których nauczyła się podstaw medycyny. Nic dziwnego, że szanowali ją i cenili. Tym bardziej, że umiała rozmawiać z każdym – wielkim, czy małym tak, że czuł się dowartościowany i wysłuchany. Jej własne dzieci będą później wspominały jako najpiękniejsze te chwile, kiedy mama rozmawiała z nimi- wszystkimi razem, ale i każdym z osobna.

Dzieci w domu Felińskich wychowywane były w atmosferze religijności i patriotyzmu, w duchu karności i szacunku dla autorytetów. Aczkolwiek to Gerard dbał o to, by synowie ( było ich trzech i trzy córki) pobierali stosowne nauki, jednakże niewątpliwie na ich charakterach odcisnął się codzienny wpływ silnej osobowości Ewy. Zaznaczy to w swych późniejszych zapiskach Zygmunt Szczęsny.

Licznej rodzinie nie było dane spokojnie pędzić życia w wołyńskim majątku. Najpierw pożar, potem wypadki powstania listopadowego, zmuszały ich do ciągłych wędrówek. Jesienią 1830 Ewa z sześciorgiem dzieci, oczekując siódmego, musiała uciekać do Galicji. Po roku powrócili do domu, ale wkrótce zmarł ciężko chory, przeżywający jako osobistą porażkę klęskę powstania, Gerard. Ewa, chcąc jak najlepiej wykształcić i wychować dzieci, zamieszkała z nimi w Krzemieńcu, mieście będącym ostoją polskiej myśli i polskiego ducha. Słynne Liceum Krzemienieckie zostało właśnie zlikwidowane, ale lekcji młodzieży udzielali jego dawni profesorowie, obecnie pozbawieni posad.

W Krzemieńcu Ewa szybko nawiązała stosunki towarzyskie z wieloma wybitnymi ludźmi i znakomitymi rodzinami, które zamieszkały tu z tego samego powodu, co ona. Zaprzyjaźniła się serdecznie z Salomeą Bécu. W tym czasie była już także głęboko zaangażowana w sprawę Szymona Konarskiego, emisariusza przybyłego na Wołyń z misją niepodległościową. Konarski zorganizował na Wołyniu tajny związek o nazwie Stowarzyszenie Ludu Polskiego, którego celem było szerzenie oświaty i świadomości narodowej oraz walka z wynaradawianiem Polaków. Ewa została sekretarką Stowarzyszenia, przez jej ręce przechodziła cała korespondencja zagraniczna. Jako pierwsza wspomogła materialnie SLP. Stworzyła komórkę kobiecą związku, pracowała nad funkcjonowaniem spółki akcyjnej, będącej kamuflażem dla działań nielegalnych, jednym słowem była prawą ręką Konarskiego.

Jej życie rodzinne toczyło się w tym czasie spokojnie i szczęśliwie, aż do pewnego lipcowego wieczoru 1838r., kiedy to w domu Felińskich rozegrał się straszliwy dramat. Ewa Felińska została aresztowana. Blisko rok więziona i przesłuchiwana, w końcu uznana została za jedną z najbardziej czynnych uczestniczek spisku. Wysłano ją „ na wieczne zamieszkanie” na Syberię, do Berezowa . Szymon Konarski został stracony.

Można postawić Ewie zarzut, że mając na swoim wyłącznym utrzymaniu sześcioro dzieci i sparaliżowaną matkę, narażała się na represje. Ale trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że nigdy wcześniej kobiety polskie nie były skazywane na zesłanie. Owszem, podążały tam, ale w ślad za swoimi bliskimi mężczyznami, mężami przeważnie i był to ich szlachetny, ale wolny wybór. Ewa Felińska, kobieta pierwszy raz w polskiej historii potraktowana przez cara niemal jak żołnierz, nie mogła się spodziewać tak surowego wyroku.

W Berezowie Ewa spędziła dwa lata. Tutaj, w klimacie zabójczym dla Europejczyka, pełna żalu, tęsknoty i niepewności co do losów dzieci ( najmłodsza Wiktoria miała sześć lat), zaczęła pisać swój dziennik. Zajęcie to pozwalało zapełnić upływający niemiłosiernie wolno czas i zaowocowało pięknym dziełem literackim.

„Wspomnienia z podróży do Syberii” to doskonały obraz życia zesłańczego i obyczajów rdzennych mieszkańców Syberii, jedno z pierwszych dzieł zarówno literatury syberyjskiej, jak i pamiętnikarskiej literatury kobiecej. Wspomnienia zostały opublikowane i cieszyły się dużą popularnością, gdyż Polacy w ojczyźnie odnajdowali w nich losy swoich wywiezionych bliskich, od koszmarnej drogi na Sybir począwszy, po wspomnienie mogił tych, którzy w skutej lodem ziemi zostali na zawsze. Późniejsze, coraz liczniejsze i w danej chwili „świeższe”, zesłania i relacje z nich odsunęły niestety w zapomnienie prekursorski tekst Ewy.

Po dwóch latach pobytu w Berezowie złagodzono Ewie warunki zesłania i przeniesiono ją na zachód , do Saratowa. Tutaj zamieszkały z nią córki: Zofia i Paulina z mężem. Tu również odwiedzał dwukrotnie matkę podczas wakacji Zygmunt Szczęsny. Dzieci namówiły Ewę do pisania – w celu podreperowania materialnej sytuacji rodziny na zesłaniu. Powstało kilka powieści. Dziś wydałyby się nam nudne i moralizatorskie, wtedy były niejako odpowiedzią na potrzebę chwili, gdyż poruszały problemy ludzi współczesnych pisarce.

W Saratowie spotkał Ewę najboleśniejszy w życiu cios. Zmarła jej najdroższa Paulina. Objęta amnestią w 1843r., Ewa nie umiała się już prawdziwie cieszyć z powrotu do domu. W obcej ziemi zostawiła grób dziecka. Na Wołyń przywiozła ze sobą maleńkiego wnuczka, który też niedługo umarł. Zofia i Wiktoria wyszły za mąż, dwaj synowie Ewy wybrali stan duchowny, trzeci został gospodarzem ziemskim.

Na kolejną prośbę dzieci, Ewa Felińska rozpoczęła pisanie „Pamiętników z życia”. Owe pamiętniki są prawdziwą perełką, pięknym obrazkiem z historii polskiej obyczajowości, o klimacie podobnym do Mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”, prawdziwym rozdziałem polskiej historii, widzianej oczami dziecka, dorastającej panienki i wreszcie młodej matki . Niestety, śmierć przerwała dzieło, a wielka to szkoda.

Śmierć Ewy stanowiła największy cios dla Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, który matkę kochał ogromnie. W liście do rodzeństwa z 1860 roku późniejszy błogosławiony Arcybiskup napisał: ”Cnota jej przez ogień doświadczenia przeszła i w tak licznych próbach hartu nie straciła. Córka, żona, matka, pani domu, przyjaciółka, we wszystkim wzorowa była… Zaiste wszystkie dobra przez nią nam przyszły.” Wkład Ewy Felińskiej w polską historię jest nie do przecenienia – zarówno dzięki jej własnej działalności niepodległościowej i literackiej, jak i przez osobę świętego Syna, Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

Marta Gambin-Żbik

Możliwość komentowania jest wyłączona.