Skąd wzięły się „Pamiętniki”

DO MOICH DZIECI.

Pragnęliście, kochani, abym spisała dla was dzieje mego życia, zaczynając od najwcześniejszych lat i wydarzeń dzieciństwa. Zgadzam się na to z radością, tym bardziej, iż wiem, że nie zwykła ciekawość wami kieruje ( cóż znowu może być zajmującego w życiu codziennym dzisiejszej kobiety, która na każdym polu ma ograniczone możliwości działania). Prawdziwa wartość moich wspomnień mierzyć się będzie miarą waszych serc. Jak portret ojca lub dziadka spogląda na nas ze ściany i zdaje się uczestniczyć w naszym życiu domowym, dodając mu swoją obecnością ciepła i jakże miłego uczucia duchowej opieki, tak niech kiedyś mój pamiętnik ogrzeje waszą pamięć i serce właśnie. Większa część mojego życia wam, dzieci kochane, była poświęcona. Dzisiaj zapisuję wam życie całe i wszystkie myśli moje. To dar dla was ostatni. Nic więcej dać nie mogę, oprócz modlitwy i matczynego błogosławieństwa.
Jakąż wartość mogą mieć te pamiętniki, poza sentymentalnym wspomnieniem o matce?
Tę chyba, że lat sześćdziesiąt przeżywszy, mogę się nazwać świadkiem mojej epoki, epoki dziwnych i niepospolitych przewrotów w kraju naszym i w krajach obcych. Obracałam się wśród rozmaitych ludzi i dotknęłam różnych szczebli społeczeństwa. Widziałam, jak naród mój ulegając wpływom zarówno wewnętrznym jak i presji z zewnątrz, przeszedł całkowitą przemianę. Od czasów, które jako najwcześniejsze pamiętam, do dnia dzisiejszego obyczaje, sposób bycia, wyobrażenia o świecie i stosunki wzajemne pomiędzy różnymi grupami w obrębie naszego narodu zmieniły się całkowicie. Mam wrażenie, jakbym patrzyła na dwie odrębne cywilizacje z różnych korzeni wyrastające lub jakby życie moje nie sześćdziesiąt a sześćset lat obejmowało. Uważam, że w naszym położeniu pamięć i świadectwo osób, które własnymi oczami śledziły bieg dziejów, są absolutnie konieczne do utrzymania i zachowania tożsamości narodu naszego. Niech nigdy nie nastanie dzień, w którym przyszłe pokolenie miałoby się odwrócić od przeszłości swojej, jako od tego, co jest mu obce, obojętne- dlatego, że nie znane!
Historia kreśli główne rysy dziejów, docieka przyczyn i skutków wydarzeń. Nie mam ambicji dorysowywać czegokolwiek do obrazu dziejów społecznych. Boję się tylko, aby zbytnia ogólność tego obrazu nie wypełniła się kiedyś wyobrażeniami i domysłami, które zafałszują obraz życia, które znałam, widziałam i które chciałabym zachować, choć w drobnej, ale niezmienionej części. Pragnę zostawić mały obrazek, wiernie naszkicowany. Inaczej oblicza rodów, które nie stały na pierwszym planie dziejów politycznych zaginą, choć to przecież ich życie i obyczaje stanowiły główną treść życia narodu.
Siłą rzeczy, jako obserwatorka życia domowego rodziny mojej i mnie znajomych, siebie stawiam w centrum wydarzeń. Inaczej nie mogłabym pisać prawdy. Wybaczcie, więc niedoskonałe, czasem może dziecinne, czasem zbyt osobiste spostrzeżenia, wrażenia i oceny. Pewni bądźcie jednak, że nie ma w nich źdźbła kłamstwa i prawda będzie ich skromną, ale potężną wartością.
Zostawiam wam cienie wywołane moją miłością, ożywione moim duchem w takiej formie, w jakiej zmartwychpowstały w moim sercu i mojej pamięci.

SŁOWO O MOIM RODZIE.

Zawsze zdawało mi się, że w szkicach historycznych wspomnienie o własnym rodzie było zazwyczaj wywołane w większym stopniu próżnością piszącego, niż jakąś rzeczywistą potrzebą. Zwłaszcza, jeśli ów piszący i jego przodkowie nie zaliczali się do wpływowych znakomitości. Dzisiaj jednak, kiedy sama zasiadłam do pisania, widzę, że trzeba pokrótce przedstawić czytelnikowi zarówno siebie jak i swoje korzenie. Łatwiej i chętniej słucha się człowieka, o którym wiemy, kim jest i który szczerze przyznaje się, pod jakimi wpływami kształtował swoje poglądy. Poza tym, dzieci moje, myślę, że zainteresują was pradziadowie i ich historia. Krótko przeze mnie ujęta, obiecuję.
Wendorffowie nie są rodziną niemiecką, jak można by wnioskować z brzmienia nazwiska. Kiedyś zwali się czysto po polsku rodem Wierzbów(…)

Na podstawie „Pamiętników z życia” Ewy Felińskiej

Marta Gambin-Żbik

Jedna odpowiedź na „Skąd wzięły się „Pamiętniki”

  1. Irmina pisze:

    Uwielbiam ten artykuł !!! Pozdrawiam Waszystkich